Obserwatorzy

czwartek, 1 września 2016

Tusal- odsłona wrześniowa

Dziś będzie króciutko. Cieszę się, że udało mi się zdążyć w terminie z opublikowaniem fotki.
 Zazwyczaj się troszkę spóźniam.

 Mój słoik wygląda już tak: 


środa, 31 sierpnia 2016

Misie po raz drugi;-)

Wczoraj miało być o misiach, a poszło całkiem w inną stronę.
Misie, to moi ostatni klienci. Wakacje się już prawie skończyły i w związku z tym gościłam u siebie dwa cudne, ciepłe i milusie misie."Chłopaki" wpadli do mnie po swoje nowe służbowe ubranka, na jutrzejszą inaugurację nowego roku szkolnego w jednej zaprzyjaźnionej ze mną szkole ;-)


Wieczór upływał nam bardzo miło, chłopaki-misiaki podjęli decyzję co do koloru, fasonu i myśli przewodnich....;-)
Surowe ubranka wyglądały tak:


Moja cudowna maszyna sprawiła, że całość nabrała nowego wyrazu ;-)


Każdy z misiów dokonał stosownej przymiarki :



Późną nocą zasiedli na kanapie pozując do wspólnej pamiątkowej fotografii. Dzisiaj dokonałam jeszcze drobnego retuszu literek ( kreseczki, obcinanie niteczek). Niestety nie zrobiłam już zdjęcia, tak się chłopakom spieszyło ;-) Musi wystarczyć to :


Trzymajcie kciuki, jutro ich Wielki Dzień ;-)

wtorek, 30 sierpnia 2016

Misie dwa....

Jak wszystkim wiadomo zbliża się koniec wakacji.
Moje wakacje ,to głównie rower, rower, rower....o tym myślę napisać osobny post (nie dzisiaj).
Twórczo mało się realizowałam ,choć zawsze coś tam sobie dłubałam. No może więcej niż innymi laty zrobiłam przetworów na zimę. Musiałam nawet kupić dodatkowy regał, żeby było gdzie poukładać słoiczki.  Na dziś wygląda to tak.

Jeśli dobrze liczę, to robiłam to ok dwóch tygodni, głównie weekendowe nocki ;-)
Przepisy....hmmmmm....
Nawet mnie nie pytajcie, bo sama nie wiem co i skąd. Za podstawę obrałam taką taktykę:
Postawiłam na przepisy blogerek, raz, że osoba pisząca post, pisze o swoich doświadczeniach, a dwa ,można poczytać sporo komentarzy, zadać pytanie, rozwiać wątpliwości.Znalazłam przy tym kilka naprawdę ciekawych blogów- muszę je odszukać , wtedy i Wam podsunę linki ;-)
 No tak ,rozpisałam się zupełnie na inny temat, a miało być o misiach ;-) Myślę, że już nie będę nic zmieniać, a o misiach napiszę następnym razem, postaram się już jutro ;-)

czwartek, 7 lipca 2016

Zwiewna i powiewna

No proszę,  jest materiał na kolejnego posta ;-)
Jakiś czas temu koleżanka poprosiła mnie o uszycie sukienki.
Sukienka  w zamyśle miała być zwiewna i powiewna.
Wspólnie wymyśliłyśmy coś takiego.
Sukienka prosta bokami rozszerzona klinami, kieszenie naszywane, gumka powyżej talii.....
W zależności od sytuacji pasują do niej i klapeczki i szpilki i butki sportowe..
Tkanina bardzo przyjemna z tych ,które ja nazywam "chłodzące".
Może na manekinie nie wygląda zbyt atrakcyjnie, ale manekin jest w mniejszym rozmiarze.
Czas na prezentację.


I jak się podoba?
Kieszonki tak wiszą tylko na manekinie, na osobie pięknie się układają na płasko.

środa, 6 lipca 2016

Rower moja pasja

To prawda, że mniej mnie tu twórczo, ale ......
No właśnie to ALE :-)
Początkiem roku postanowiłam w pierwszej kolejności skupić się na wykończeniu UfOków, o tym Wam już pisałam. Takich prac mam sporo, nie znaczy to, że nic innego nie dzieje się, owszem kompletuję kolejne zestawy wzorów i mulin, bo wciąż coś nowego mnie zachwyca,ale staram się nie zaczynać kolejnych prac.
Staram się stawiać choć po kilka krzyżyków , żebym sama przed sobą widziała, że jest progres ;-)
 Szyciowo, też wydawać by się mogło, że nic nowego nie tworzę, ale tu też nie do końca tak.
Raz ,że wciąż mam jakieś drobne szycia typu, przerobić, skrócić, wymienić ,zreperować.....
Dwa, kompletuję zestawy pamiątkowe, więc też nie mogę się tym chwalić puki co;-)
 Obiecywałam sobie bardzo intensywnie przepędzić mój majowy urlop, to prawie cały miesiąc chorowałam.
Jak sobie to wspomnę, to aż trudno mi samej w to uwierzyć, ale leżałam jak Łazarz i nawet nie byłam w stanie czytać , bo zasypiałam po kilku zdaniach....
Już jest wszystko w porządku i nadszedł też mój ukochany czas na rower :-)
Jeżdżę dużo, różnymi porami dnia i zwyczajnie cieszę się życiem :-)

 Na rowerze bywa różnie, czasem jest lekko i przyjemnie, czasem wszystko daje ostro popalić....



 Bywa też tak....
Ale bywa i tak ;-)))


Dziękuję, że mimo wszystko tu zaglądacie :-)

Tusal-lipiec

Miesiąc szybciutko przeleciał.
Jak to u mnie znów mały poślizg w temacie publikacji Tusalowej.
Mój słoik może powoli, ale napełnia się niteczkami. Nie publikowałam prze ten miesiąc niczego nad czym pracuję, bo to wciąż te same prace, nie chcę być monotematyczna.
Obiecałam sobie pracować głównie nad UFO kami, więc i publikowanie zostawiam na finał każdej ukończonej pracy.
 Słoik schował się dziś wśród moich niteczek ,a pilnuje go mój pupilek - pierwszy tygrys jakiego wyhaftowałam lata temu.



niedziela, 5 czerwca 2016

Tusal- kolejna odsłona....

 Fakt nie zamieszczam ostatnio za dużo postów, ale  nie  znaczy to, że nic nie tworzę.
Głównie  skupiam się na zaległościach i szyciu bieżącym  (reperacje i przeróbki).
Mój słoik tusalowy nie cierpi, jest regularnie dokarmiany , no możenie nie jest tak bardzo kolorowa zawartość jego brzusia, ale tak się nauczyłam, że wrzucam mu każdą niteczkę, tak tą z haftów, jak i te prójkowe.
 Tak prezentuje się mój słoik na tle mojej ścianki z pracami, przy których  jeszcze coś robię albo, które czekają na wizytę u pana  ramkarza. 


 W planach  hafciarskich na ten rok mam jeszcze sporo projektów. Obiecałam sobie jednak, że nie zacznę nic owego puki przynajmniej część ufoków nie zostanie ukończona. Możecie mi wierzyć, że to bardzo ciężkie postanowienie.
Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie zaczęła kompletować ;-)
Mam kilka wzorów wybranych do pracy, i cieszy mnie nawet to, że mam już pokompletowane muliny ;-)
I tak w kolejce już czeka  "kurze podwórko".


 Sporej wielkości obraz, składający się z 50 kolorów.