Obserwatorzy

sobota, 18 lutego 2017

Kolejna przeczytana

No właśnie, miało być szycie, a tu kolejna książka.
Czasem trudno wstrzelić się we własne plany. Pracy w pracy dużo, ludzie chorują, więc trudno po pracy jeszcze konstruktywnie myśleć i tworzyć.
 Jedyne na co mam wieczorami ochotę i siły, to kanapa, kocyk i książka.
Tym razem zupełnie inna dziedzina.

To moja trzecia książka tego autora ( chyba) ;-)
Czytając opinie innych czytelników, zastanowiło mnie jedno. Kila osób zarzuca autorowi, że za mało rozwinięte wątki, że jak na tego autora, to uproszczone treści itp....
Ja czytając zupełnie nie oceniałam tej pozycji z perspektywy "miłośnik M.Puzo" i uważam, że książka jest ok. Szybka akcja, ciekawe wątki....napięcie do ostatnich stron....czego więcej potrzeba?

Ostatnie dni II wojny światowej. Młody amerykański żołnierz trafia w ręce nazistów. W monachijskim Pałacu Sprawiedliwości rozpoczyna się i kończy okrutne przesłuchanie. Skatowany, znajdujący się na granicy śmierci, kapitan Mike Rogan zdradza plany Aliantów. Jeszcze tylko kilka minut bezlitosnych drwin i naziści pozostawią mężczyznę na pewną śmierć. Claus von Osteen precyzyjnie wymierza Lugera i oddaje ostatni strzał. Gniew i nienawiść pozwalają Michaelowi przeżyć. Mężczyzna poprzysięga krwawą zemstę i nie spocznie, póki nie zabije swoich dręczycieli. Mroczny, pełen okrucieństwa i niezwykle plastyczny thriller, który stawia ważkie pytanie: jak daleko można się posunąć, wymierzając sprawiedliwość?

niedziela, 12 lutego 2017

Warsztaty

Jak facebook donosi, wczoraj uczestniczyłam w warsztatach
 u Liny Shvets:-) 
Zaproszenie na zajęcia dostałam w prezencie od dzieci, jak mogłabym odmówić sobie takiej przyjemności? ;-) 

  
To było moje pierwsze doświadczenie z FOAMIRANEM.
 Powiem tak, technika nie należy do łatwej.
Potrzeba dużo cierpliwości i wyrobienia manualnego.
Kwiaty z tych materiałów wyglądają bardzo realistycznie,
 ale myślę, że to w dużej mierze zasługa Liny. To wyjątkowa kobieta, która ma niesamowity zmysł estetyczny. Mam wrażenie, że wie o kwiatach wszystko. O kwiatach i ich budowie.....Ona wie jak zbudowany jest każdy płatek, gałązka, listek....;-)


 Zajęcia przebiegały w bardzo miej atmosferze, pod czujnym okiem prowadzącej ;-)

 Lina Shvets od kilku lat prowadzi warsztaty z  foamiranem w całym kraju. Pewnie część z was Ją  zna, a jeśli jeszcze nie,
 to polecam Jej zajęcia.

Troszkę fotek: 



Pozdrawiam Iwonkę i Kasię, dziewczyny, z którymi odwiedziłam pracownię Liny Shvets, której w tym miejscu dziękuję za miło i czynnie spędzony czas ;-)

poniedziałek, 6 lutego 2017

Jeszcze jedna....

 Z każdą godziną wracam do zdrowia.
To chyba będzie ostatnia na jakiś czas przeczytana książka.
Trzeba pomału wracać do zaległości szyciowych i twórczych, zwłaszcza, że jest kilka projektów w głowie.
 
Książkę polecam. Ciekawy temat.

Clarissa z każdym dniem czuje się coraz bardziej osaczona przez Rafe’a. Gdziekolwiek spojrzy, widzi jego twarz, w którąkolwiek stronę się odwróci, dostrzega jego cień, dokądkolwiek pójdzie, on podąża za nią.
 A wszystko dlatego, że Rafe się w niej zakochał.
Śmiertelnie.
Stalking – to słowo budzi coraz większy lęk nie tylko wśród celebrytek, ale i wśród całkiem zwyczajnych kobiet. Omotane pajęczą siecią intrygi, prześladowane za dnia i w nocy, zastraszone i zagubione, rozpaczliwie szukają pomocy… lecz nie zawsze mogą ją znaleźć. A czasem, nawet jeśli pomoc nadchodzi, jest już za późno.


piątek, 3 lutego 2017

Nadal czytam....

Choroba trzyma, więc i ja kurczowo trzymam się książek.
Kolejna skończona.
Elżbieta Młynarczyk- Horyzont.
 „Horyzont”to historia miłosna, historia tragiczna, to opowieść o zmaganiu się uczucia z głębokim rozczarowaniem życiem i pragnieniem ucieczki...
Książka wciągająca, trudno się oderwać. Jesteśmy ciekawi, co będzie dalej, jak potoczą się losy głównej bohaterki dramatu. Choć tak naprawdę szybko domyślamy się co będzie z Ewą....
 Ewa, główna bohaterka, zmaga się z ogromną samotnością w związku z mężczyzną, którego kocha nad życie, a który jest jej tyranem. 
Drugą bohaterką tej historii jest matka Ewy..... jej miłość.... refleksje..... walka.....

Polecam.

środa, 1 lutego 2017

Czytam.....

Choć planów twórczych u mnie sporo, jakoś nie udaje się.
Mam zaczętą, nie skończoną pracę  na wyzwanie  styczniowe  KOLORYSTEK.
Niestety nie udało się zmieścić w terminie. Powód prozaiczny- grypa.
Jak tylko dojdę do siebie skończę i będę się chwalić.
Ogłoszony został temat kolorków na luty i tak sobie myślę, trzeba już projektować, żeby znów czasu nie brakło.
 Czas choroby to zaczarowany czas.
Są godziny kiedy zwyczajnie antybiotyk tak pięknie działa, że zapadam w sen, a sen przynosi odpoczynek.
Budzę się, sięgam po książkę, znów zasypiam.....budzę się....czytam.....zasypiam....
 Tym sposobem w ciągu ostatnich dni przeczytałam książkę:


 Ciekawa tematycznie, choć jednak cięższa. I nie koniecznie ze względu na tematy, ale autorka ma skłonność do rwania wątków, przeskakiwania w czasie....
 ............
Dziś pozwolę sobie na opis książki zaczerpnięty ze źródeł :

Scheda po kądzieli nie jest łatwa do przyjęcia.
Podobno w piekle jest specjalne miejsce dla kobiet, które nie pomagały innym kobietom. Jedyna droga ucieczki wiedzie przez wyjątkowo zdradzieckie szczeliny istnienia, ale pierwsza, która je pokona, utoruje drogę kolejnym.

Pięć kobiet urodzonych w latach siedemdziesiątych.
Pięć życiorysów na pozór od siebie odległych, ale kiedy się im przyjrzeć z bliska – zaskakująco zbieżnych.
Pięć możliwych scenariuszy „normalnego życia”, naznaczonego przemocą emocjonalną.

Paradoksalnie w konserwowaniu negatywnych stereotypów wobec kobiet prym wiodą… kobiety.

Bohaterki decydują się przerwać błędne koło i zerwać z bezrefleksyjnym życiem. Dostęp do własnych uczuć i emocji zyskują dzięki „odpamiętaniu” — odczarowaniu dzieciństwa oraz dzięki trudnej przyjaźni, która je połączy.

Czy te najmłodsze będą umiały przerwać błędne koło i zerwać ze schematyczną, bezrefleksyjną egzystencją, do jakiej zostały wychowywane? Czy międzypokoleniowy dialog w ogóle jest jeszcze możliwy?

niedziela, 29 stycznia 2017

TUSAL 2017

Odsłona pierwsza słoiczka TUSALowego 2017.
Na razie tylko troszkę ścinków z dzianiny z której szyłam ubranka dla piesków.


niedziela, 22 stycznia 2017

Ubranko dla...

...no właśnie.
Tym razem nie dla  koleżanki, nie dla siebie, nawet nie dla Misi żadnej, ale..... ubranko dla pieseczka.
Nie mam doświadczenia w tym temacie, ale myślę, że któreś kolejne ubranko będzie wygodne i spełniające oczekiwania tej przemiłej klienteli ;-) W każdym razie mam już kilka  nowych pomysłów.
Piesek koleżanki.
 Na wzór dostałam kurteczkę pieska i zaczęłam kombinować.
Oryginał wygląda tak:


Sweterek, który uszyłam wygląda tak:



Głównie chodziło o to, żeby nie było pod brzuszkiem rzepa.
 Piesio ma długi włos.


Skroiłam też drugi, ale myślę ,że te pierwsze sweterki nie będą ostatnimi :-)


 Dzianiny mam sporo, ale to już całkiem inna historia. Może kiedyś to opiszę;-)