Obserwatorzy

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Druga odsłona kostiumów

Ponieważ ja nie umiem robić ładnych zdjęć i zawsze mam z tym problem, a kreacje, które ostatnio szyłam miały szansę "zaistnieć na światowych scenach" pozwoliłam sobie na szerszą publikację.
  Poprosiłam o zgodę na publikację fotek moją młodziutką modelkę, dla której szyłam wszystkie trzy kostiumy. Sara Górka  zgodziła się, więc mam kilka ładnych fotek:-)
 Sara z Mamą zajmuje się hodowlą i prezentacją piesków rasowych, często bywa na wystawach i bardzo często "wskakuje"  z nimi na podium. Spójrzcie z jaką radością prezentuje swoje, jak i powierzone Jej psiaki :-)



Szczerze powiem, nie  miałam pojęcia, a raczej nigdy wcześniej się nie zastanawiałam nad tym, że wystawy ,to też klasyka w ubiorach prezenterów. Wciąż się czegoś uczymy ;-)


czwartek, 30 marca 2017

Ziemista zieleń

Sporo ostatnio  u mnie szyciowych wyzwań.
Poza twórczymi pozycjami, trafiają się zwyczajne szycia i reperacje. W końcu czuje się wiosnę :-)
Wymieniam zamki ,reperuję ,skracam i od czasu do czasu szyję jakąś nową kreację.  Wciąż coś wpada w ręce ;-)
 Tym razem prezentuję kolejny kostium. Fason zbliżony do tego niebieskiego.
 Wszystkie ostatnio szyte kostiumy szyję dla jednej osoby .
 Przesympatyczna młoda miłośniczka psów, która często bywa na wystawach, a tam jak się dowiedziałam obowiązuje właśnie styl klasyczny.
 Tak na marginesie nigdy wcześniej się nie zastanawiałam nad tym. Może nawet myślałam, że skoro się biega z pieskami ,to może strój luźny/sportowy....Człowiek się wciąż czegoś uczy:-)
 Miałam naprawdę chwilkę na cyknięcie fotki, bo u mnie jakoś zawsze tak jest, że szyję w ostatniej chwili. Fotkę zrobiłam i już w drzwiach stała moja modelka ;-)Wiadomo, nie umiem ładnych zdjęć pstrykać, więc jest jakie jest.


Manekin nie jest w rozmiarze , więc i kostium nie leży jak na figurze.Kolor taki ziemisty zielony z przebarwieniami zielonego. Spódnica i klapeczki z tkaniny bez wzorku. Guziki złote.

wtorek, 28 marca 2017

TUSAL 2017 i zestew serwetek

Jest szansa, że uda mi się w terminie wkleić posta TUSAL-owego :-)
Ponieważ wciąż malutko haftuję, to słoiczek dokarmiam niteczkami z prac szyciowych.
Dziś wykończyłam komplet serwetek, które leżały już chyba dwa lata w pudełku.
Powód prozaiczny, wciąż zapominałam o kupnie odpowiednich w kolorze nici.
Dziś komplet wreszcie gotowy. Czas odpowiedni, bo święta tuż, tuż....
Prezentacja słoiczka.


Teraz w kilku zdjęciach historia czterech serwetek. Już raz podobne szyłam.
Tym razem zestawiłam zieleń z różem.
Oczywiście moim zdjęciom brakuje intensywności w kolorach. Róż  w oryginale jest dosyć mocny, ale całkiem nieźle wpasował się w tą zieleń.


I gotowe.


I jak Wam się podobają moje wiatraczki?

poniedziałek, 27 marca 2017

Confetti quilt

Cieszę się ,że mogę pod okiem Anny Sławińskiej uczyć się nowych technik szycia patchworków.
Tym razem obraz stworzony w technice confetti quilt.
Wybrałam obraz w kolorach, które lubię w przyrodzie -jesienne.
Tworząc, nie widziałam jak daleko odbiegam od oryginału, ale uwierzcie mi, to nie takie łatwe.
Poza umiejętnościami szyciowymi, potrzebny jest też zmysł artystyczny, z którym u mnie gorzej;-)
Już wiem, że w moim przypadku potrzebuję czasu na oswajanie się z kolorami i rozmieszczeniem tematu na tle. Pewnie gdybym szyła drugi raz to samo, wyszłoby zupełnie co innego.
 Kto wie, może się skuszę ;-)
Moja gotowa praca i wzór.
 Widać ,że moja ścieżka zupełnie inaczej się rysuje i moje drzewa mają więcej liści....
:-)))

A tak się wszystko zaczęło...
Ania zachęcała: syp, syp...nie bój się...syp Iwona.....;-)


Kiedy uznałam ,że dość sypania, trzeba było zacząć mozolne upinanie;-)
Potem szycie....trzeba było uważać, żeby się nie zakłóć i żeby wszystkie szpilki wyjąć.
Ja jakimś cudem dwie zaszyłam, trzeba było dokonać zabiegu;-)

 

Oczywiście podglądałam poczynania w pracy koleżanek. Prawda, że piękne prace powstawały?Oczywiście nie ma tu wszystkich prace, ale  u mnie  różnie bywa  z jakością zdjęć.
 Nie wszystkie zdjęcia były wyraźne



Podczas zajęć można było jak zawsze nacieszać oczy pracami Ani. Można je oglądać i oglądać i wciąż odkrywa się ciekawe fragmenty na poszczególnych pracach.
 Co też ważne, można ich dotykać, a wiecie jak to jest, kiedy coś nam się podoba i chcemy oglądać i zaglądać pod spód? 
Oczywiście to zupełnie nie do pomyślenia na wystawach tego typu prac ;-)


W domu zajęłam się już ostatnimi pikowaniami i lamowaniem obrazka.


niedziela, 19 marca 2017

Warsztaty z dekoupage

Ostatnio dość intensywnie u mnie twórczo.
Szycie i sporo zajęć szkoleniowych.
Wczoraj uczestniczyłam w warsztatach poświęconych technice dekupażu.
Bardzo podobają mi się różne stylizacje wykonane tą techniką, dlatego zapragnęłam zapoznać się z tą dziedziną pracy twórczej.
Zajęcia zorganizowałyśmy sobie same w gronie koleżanek, z którymi regularnie spotykamy się w jednym przychylnym dla nas miejscu.
Lubię takie spędy, bo poza tym, że człowiek się uczy i pogłębia swoją wiedzę, w miłym gronie wesoło spędza się czas.
Czy techniki, które poznałam będą moimi, tego nie wiem, ale bardzo się cieszę, że są wokół mnie osoby ,które z wielką cierpliwością tłumaczą mi to i owo;-)
Moje prace to :
Serce w maki i jajo w żonkile( nie zrobiłam po przyjściu do domu indywidualnych fotek ,bo trudno było znaleźć dobre miejsce i światło. Musicie w fotkach zbiorowych odnaleźć moje jajo ;-)

Dopiero teraz zauważyłam błąd, którego nikt mi nie zarzucił.
Moje serce jest w tulipany :-)))

upsss
Na te zajęcia zabrałam córkę i cieszę się, bo ta technika przypadła Jej do gustu i już wymyśla co i dla kogo zrobi;-) Nic tak nie cieszy jak twórcze zakręcenie;-)
Pozdrawiam i do następnego wpisu.

sobota, 18 marca 2017

Na niebiesko

Na wstępie, chcę serdecznie podziękować wszystkim za ostatnie komentarze pod ostatnim postem.
Ogrom wsparci, życzliwości  i serducha:-)
Złe emocje odchodzą, a praca przy maszynie skutecznie rozpędza czarne chmury.


  Kilkanaście godzin szycia i jest nowy kostium:-)  Jeszcze całkiem ciepły.
Nie będę się rozpisywać. Kostium, jak kostium, spódniczka i żakiecik.
Rozm 36, rękaw 3/4,  baskinka, spódniczka ołówkowa, bez paska.
Po całej nocy szycia, jakoś słowo pisane mi mi wychodzi, a i zdjęcie jak to u mnie nie za dobre ;-)
Oceńcie same moją pracę.



sobota, 11 marca 2017

Kurs piktorial quilt

Dwa dni temu miałam w pracy bardzo przykre zdarzenie, po którym ciężko wrócić do siebie.
Zwłaszcza, że wszyscy myślą, że jestem twarda, że "szybko" się pozbierałam, że "daję radę", że.....itd...itd
Nieprawda, nie jestem ani dzielna ,ani silna.....z każdą godziną rozsypuję się na kawałki....po to ,żeby te kawałki posklejać w sensowną całość.....
Na szczęście nie jestem sama i wiem ,że sobie poradzę, bo jak inaczej?
 Czuję ogromne wsparcie,  życzliwość, i sympatię. To daje siłę.
Dziękuję wszystkim za okazaną troskę.
Przeprasza, za ten chaotyczny zapis moich emocji, po prostu chyba tego teraz potrzebowałam.

Dzisiejszy post jest pewnego rodzaju terapią- zająć czymś myśli....
.......

Nie będzie w tym poście za wiele opisów, ale budowanie zdań przychodzi mi z trudem.
Cieszy natomiast przeglądanie zdjęć i powrót myślami do pięknie przepędzonego dnia w stolicy.

Tydzień temu uczestniczyłam w zajęciach warsztatowych w Szkole Patchworku Anny Sławińskiej.
 Tematem zajęć był piktorial quilt .
  Fantastyczny dzień. Adrenalina twórcza na wysokim poziomie;-)


Zajęcia prowadziła Marzenna Lew. Jej prace zapierają dech w piersiach .


Zadanie uczestniczek warsztatów było "proste" ;-)
Wybrać fotografię spośród wielu pięknych zdjęć kwiatów i stworzyć z tkaniny kopię tegoż motywu.
No i się zaczęło. Strach przeleciał po plecach, bo  wcale nie było łatwo podjąć decyzję.
 Kwiaty śliczne, bogate kolorystycznie. Trzeba było się nieźle nagłówkować, żeby wśród tkanin odszukać kolorystykę swojej  pracy.
To mój wybór:


Godziny leciały, nasze prace nabierały wyglądu.




Pozostało jeszcze nanieść wzór na tkaninę.  Wypikować i nadać jakiś sensowny kształt całej pracy.
Jak siebie znam pewnie trwałoby to dużo dłużej, a praca czekałaby na swoją kolej gdzieś w pudełku.
Zastanawiałabym się jak pikować, jak kolorystycznie wyjść z zadania, jaka lamówka???

Ostatnie nie przespane dwie noce zadecydowały.
Spać nie mogłam, w głowie huczało....w takich chwilach najlepiej czymś innym zająć myśli. Zmęczyć głowę, żeby szybko zasnąć i rano  być w jako takiej formie...
Do końca nie wiem ,czy ten kwiat zyskał ,czy stracił na tym pośpiechu twórczym, ale po części spełnił swoje zadanie terapeutyczne. Kiedy kładłam się nad ranem spać, czułam ,że złe emocje ze mnie schodzą.  Cieszę się ,że mam w sobie to zamiłowanie do szycia twórczego, bo jak się okazuje, zamiłowanie to bywa często terapeutyczne, ulecza i wycisza.
Ta praca na zawsze pozostanie w mojej pamięci.


 Jak Wam się podoba ?
To moja pierwsza praca w tej technice, wiem ,że nie jest idealna, że są niedociągnięcia, mam jednak nadzieję ,że kolejne będą lepsze ;-)



Za oknem w miarę ładnie. Chyba czas wystawić rower i dotlenić głowę.

niedziela, 5 marca 2017

Czerwone i czarne

Wiosna coraz bliżej, czas wietrzenia szaf się zaczął.
Dziewczyny uruchamiają swoje wizje wiosennych kreacji;-)
 Kilka nocy minionego tygodnia spędziłam przy maszynie szyjąc właśnie kostium dla jednej  z moich znajomych.
Wytyczne były konkretne.
 Czerwone i czarne. Czerwony kostium z czarnymi guzikami :-)
Oto co stworzyłam.


Zdjęcie zrobiłam przed ostatnim prasowaniem, potem już zapomniałam pstryknąć, więc nie skupiajcie się zbytnio na drobnym pofalowaniu żakietu:-)
Pozdrawiam wiosennie osoby odwiedzające mojego bloga i witam nowe obserwatorki:-)



niedziela, 26 lutego 2017

Tusal- luty 2017

No i czas na mój słoiczek.
Nie haftuję ostatnio, więc niteczek mało przybywa.
Zwyczajnie mam więcej szycia, a nie sposób do słoiczka wpychać wszystkie ścinki;-)
Stan mojego gołego wciąż słoiczka na dziś jest taki :


Ostatnio szyłam strój dla Baby Jagi:

Dziś bardzo króciutko:-)
Pozdrawiam.

sobota, 18 lutego 2017

Kolejna przeczytana

No właśnie, miało być szycie, a tu kolejna książka.
Czasem trudno wstrzelić się we własne plany. Pracy w pracy dużo, ludzie chorują, więc trudno po pracy jeszcze konstruktywnie myśleć i tworzyć.
 Jedyne na co mam wieczorami ochotę i siły, to kanapa, kocyk i książka.
Tym razem zupełnie inna dziedzina.

To moja trzecia książka tego autora ( chyba) ;-)
Czytając opinie innych czytelników, zastanowiło mnie jedno. Kila osób zarzuca autorowi, że za mało rozwinięte wątki, że jak na tego autora, to uproszczone treści itp....
Ja czytając zupełnie nie oceniałam tej pozycji z perspektywy "miłośnik M.Puzo" i uważam, że książka jest ok. Szybka akcja, ciekawe wątki....napięcie do ostatnich stron....czego więcej potrzeba?

Ostatnie dni II wojny światowej. Młody amerykański żołnierz trafia w ręce nazistów. W monachijskim Pałacu Sprawiedliwości rozpoczyna się i kończy okrutne przesłuchanie. Skatowany, znajdujący się na granicy śmierci, kapitan Mike Rogan zdradza plany Aliantów. Jeszcze tylko kilka minut bezlitosnych drwin i naziści pozostawią mężczyznę na pewną śmierć. Claus von Osteen precyzyjnie wymierza Lugera i oddaje ostatni strzał. Gniew i nienawiść pozwalają Michaelowi przeżyć. Mężczyzna poprzysięga krwawą zemstę i nie spocznie, póki nie zabije swoich dręczycieli. Mroczny, pełen okrucieństwa i niezwykle plastyczny thriller, który stawia ważkie pytanie: jak daleko można się posunąć, wymierzając sprawiedliwość?

niedziela, 12 lutego 2017

Warsztaty

Jak facebook donosi, wczoraj uczestniczyłam w warsztatach
 u Liny Shvets:-) 
Zaproszenie na zajęcia dostałam w prezencie od dzieci, jak mogłabym odmówić sobie takiej przyjemności? ;-) 

  
To było moje pierwsze doświadczenie z FOAMIRANEM.
 Powiem tak, technika nie należy do łatwej.
Potrzeba dużo cierpliwości i wyrobienia manualnego.
Kwiaty z tych materiałów wyglądają bardzo realistycznie,
 ale myślę, że to w dużej mierze zasługa Liny. To wyjątkowa kobieta, która ma niesamowity zmysł estetyczny. Mam wrażenie, że wie o kwiatach wszystko. O kwiatach i ich budowie.....Ona wie jak zbudowany jest każdy płatek, gałązka, listek....;-)


 Zajęcia przebiegały w bardzo miej atmosferze, pod czujnym okiem prowadzącej ;-)

 Lina Shvets od kilku lat prowadzi warsztaty z  foamiranem w całym kraju. Pewnie część z was Ją  zna, a jeśli jeszcze nie,
 to polecam Jej zajęcia.

Troszkę fotek: 



Pozdrawiam Iwonkę i Kasię, dziewczyny, z którymi odwiedziłam pracownię Liny Shvets, której w tym miejscu dziękuję za miło i czynnie spędzony czas ;-)

poniedziałek, 6 lutego 2017

Jeszcze jedna....

 Z każdą godziną wracam do zdrowia.
To chyba będzie ostatnia na jakiś czas przeczytana książka.
Trzeba pomału wracać do zaległości szyciowych i twórczych, zwłaszcza, że jest kilka projektów w głowie.
 
Książkę polecam. Ciekawy temat.

Clarissa z każdym dniem czuje się coraz bardziej osaczona przez Rafe’a. Gdziekolwiek spojrzy, widzi jego twarz, w którąkolwiek stronę się odwróci, dostrzega jego cień, dokądkolwiek pójdzie, on podąża za nią.
 A wszystko dlatego, że Rafe się w niej zakochał.
Śmiertelnie.
Stalking – to słowo budzi coraz większy lęk nie tylko wśród celebrytek, ale i wśród całkiem zwyczajnych kobiet. Omotane pajęczą siecią intrygi, prześladowane za dnia i w nocy, zastraszone i zagubione, rozpaczliwie szukają pomocy… lecz nie zawsze mogą ją znaleźć. A czasem, nawet jeśli pomoc nadchodzi, jest już za późno.


piątek, 3 lutego 2017

Nadal czytam....

Choroba trzyma, więc i ja kurczowo trzymam się książek.
Kolejna skończona.
Elżbieta Młynarczyk- Horyzont.
 „Horyzont”to historia miłosna, historia tragiczna, to opowieść o zmaganiu się uczucia z głębokim rozczarowaniem życiem i pragnieniem ucieczki...
Książka wciągająca, trudno się oderwać. Jesteśmy ciekawi, co będzie dalej, jak potoczą się losy głównej bohaterki dramatu. Choć tak naprawdę szybko domyślamy się co będzie z Ewą....
 Ewa, główna bohaterka, zmaga się z ogromną samotnością w związku z mężczyzną, którego kocha nad życie, a który jest jej tyranem. 
Drugą bohaterką tej historii jest matka Ewy..... jej miłość.... refleksje..... walka.....

Polecam.

środa, 1 lutego 2017

Czytam.....

Choć planów twórczych u mnie sporo, jakoś nie udaje się.
Mam zaczętą, nie skończoną pracę  na wyzwanie  styczniowe  KOLORYSTEK.
Niestety nie udało się zmieścić w terminie. Powód prozaiczny- grypa.
Jak tylko dojdę do siebie skończę i będę się chwalić.
Ogłoszony został temat kolorków na luty i tak sobie myślę, trzeba już projektować, żeby znów czasu nie brakło.
 Czas choroby to zaczarowany czas.
Są godziny kiedy zwyczajnie antybiotyk tak pięknie działa, że zapadam w sen, a sen przynosi odpoczynek.
Budzę się, sięgam po książkę, znów zasypiam.....budzę się....czytam.....zasypiam....
 Tym sposobem w ciągu ostatnich dni przeczytałam książkę:


 Ciekawa tematycznie, choć jednak cięższa. I nie koniecznie ze względu na tematy, ale autorka ma skłonność do rwania wątków, przeskakiwania w czasie....
 ............
Dziś pozwolę sobie na opis książki zaczerpnięty ze źródeł :

Scheda po kądzieli nie jest łatwa do przyjęcia.
Podobno w piekle jest specjalne miejsce dla kobiet, które nie pomagały innym kobietom. Jedyna droga ucieczki wiedzie przez wyjątkowo zdradzieckie szczeliny istnienia, ale pierwsza, która je pokona, utoruje drogę kolejnym.

Pięć kobiet urodzonych w latach siedemdziesiątych.
Pięć życiorysów na pozór od siebie odległych, ale kiedy się im przyjrzeć z bliska – zaskakująco zbieżnych.
Pięć możliwych scenariuszy „normalnego życia”, naznaczonego przemocą emocjonalną.

Paradoksalnie w konserwowaniu negatywnych stereotypów wobec kobiet prym wiodą… kobiety.

Bohaterki decydują się przerwać błędne koło i zerwać z bezrefleksyjnym życiem. Dostęp do własnych uczuć i emocji zyskują dzięki „odpamiętaniu” — odczarowaniu dzieciństwa oraz dzięki trudnej przyjaźni, która je połączy.

Czy te najmłodsze będą umiały przerwać błędne koło i zerwać ze schematyczną, bezrefleksyjną egzystencją, do jakiej zostały wychowywane? Czy międzypokoleniowy dialog w ogóle jest jeszcze możliwy?

niedziela, 29 stycznia 2017

TUSAL 2017

Odsłona pierwsza słoiczka TUSALowego 2017.
Na razie tylko troszkę ścinków z dzianiny z której szyłam ubranka dla piesków.


niedziela, 22 stycznia 2017

Ubranko dla...

...no właśnie.
Tym razem nie dla  koleżanki, nie dla siebie, nawet nie dla Misi żadnej, ale..... ubranko dla pieseczka.
Nie mam doświadczenia w tym temacie, ale myślę, że któreś kolejne ubranko będzie wygodne i spełniające oczekiwania tej przemiłej klienteli ;-) W każdym razie mam już kilka  nowych pomysłów.
Piesek koleżanki.
 Na wzór dostałam kurteczkę pieska i zaczęłam kombinować.
Oryginał wygląda tak:


Sweterek, który uszyłam wygląda tak:



Głównie chodziło o to, żeby nie było pod brzuszkiem rzepa.
 Piesio ma długi włos.


Skroiłam też drugi, ale myślę ,że te pierwsze sweterki nie będą ostatnimi :-)


 Dzianiny mam sporo, ale to już całkiem inna historia. Może kiedyś to opiszę;-)

czwartek, 12 stycznia 2017

Wyzwanie książkowe

Kolejna decyzja podjęta. Nie ukrywam ,wahałam się dość długo i zmieniałam zdanie co kilka dni, ale w końcu doszłam do wniosku ,że co przeczytane, to przeczytane. Wśród moich gości blogowych jest sporo osób czytających, więc dostęp do recenzji ciekawych książek mam. Może nie czytam za wiele, ale kilka kartek dziennie....może wypracuję jakąś systematyczność? Kto wie :-)

Banerek do zabawy. Wyzwanie organizuje  Ania Jacewicz.
A kto nie zna Ani?
Pozdrawiam;-)
Na bocznym pasku można znaleźć  więcej szczegółów.

TO MOJA LISTA:


1.Drewniak. Dorota Combrzyńska-Rogala

Pustostan

Horyzont. Elżbieta Młynarczyk

str.237/817

4.Wiem o tobie wszystko. Claire Kendal 

str. 416/1233

5. Sześć grobów do Monachium. Mario Puzo.

str.256/1489


środa, 11 stycznia 2017

Noworoczne plany zadaniowe

Nie wiedzieć kiedy uciekło już dziesięć dni Nowego Roku 2017.
Zastanawiałam się jaki on dla mnie będzie pod kątem twórczym i doszłam do wniosku, że przy moim spontaniczno/chaociarskim  charakterze, muszę sobie tak zaplanować pracę, żebym nie czując, że jestem do czegoś przymuszana, czuła potrzebę wywiązania się z obietnic :-)
Różnie przez ostatnie lata było u mnie z prezentowaniem słoiczka z niteczkami, ale się starałam. Nawet jeśli nie udało mi się go przyozdobić, dzielnie towarzyszył mi w haftowaniu i pruciu szyciowych tworów.
Zapisałam się więc na kolejny trzeci już dla mnie rok TUSALOWY.
Szczegóły zabawy na pasku bocznym.


Druga decyzja dotyczy powrotu do zadań Artystek Kolorystek.
Mimo ,że nie przez wszystkie miesiące wypełniałam zadania związane z tą grupą pozytywnie zakręconych,
to z przyjemnością oglądałam prace innych uczestniczek grupy i  cały rok na pasku bocznym widniał u mnie banerek tematyczny, który przypominał, że zawsze można wrócić do zadań .
Powiem tak, często zwyczajnie męczę jakiś temat, żeby coś stworzyć i takie poddanie tematu kolorystycznego jest bardzo pomocne, bo przecież, sporo nagromadzonych materiałów i różnych wzorów, czasopism itp posiadam. Czasem zwyczajnie potrzeba podpowiedzi i uruchamiają się pomysły.
Oczywiście więcej informacji znajdziecie wchodząc w banerek na pasku bocznym.


To tyle jeśli chodzi o postanowienia.
A jak u Was z planowaniem i realizowaniem ?

sobota, 7 stycznia 2017

Przyjaźń

Początek roku zaczęłam iście relaksacyjnie.
Jak na ten czas, jeszcze nic twórczego nie poczyniłam, ale czytam, biegam na spotkania z przyjaciółmi,
 a dziś wybrałam się z mężem do kina na polski film z przyjaźnią w tytule. Celowo napisałam tu o mężu, bo był chyba najstarszym mężczyzną na sali ;-) Dookoła same młode dziewczyny i kilku młodych chłopaków.
Doceniam poświęcenie męża :-)
 Po wyjściu z kina, mąż powiedział: "....taki film dla kobiet, ale nawet fajny....";-)

Film:


Film, choć lekki, porusza, na wiele możliwy sposób przyjacielskie relacje ludzkie.
Pięknie porusza.....definicja przyjaźni, zawarta w wielu wątkach. Pokazana na kilka możliwych sposobów.
Czy jest to komedia? Hmmmm.....nie zwijamy się ze śmiechu, owszem jak w każdym współczesnym polskim filmie, zdarzają się humorystyczne sytuacje i dialogi, ale dla mnie jest to jednak film ociupinkę poważniejszy. Szczerość, lojalność, kłamstwo, prawda, poświęcenie, oddanie, trudne wybory....szlachetne cechy, których zawsze "za mało" dookoła.
Wszystko co definiuje "przyjaźń", no może nie wszystko ,ale kilka ciekawych tematów tematu.....
Jest i wątek dramatyczny, ale nie będę streszczać, wiecie ,że nie lubię tego robić;-)
Podsumowując, jeśli macie ochotę na piękną historię, na szlachetne relacje i odrobinę wzruszeń, polecam.
Aktorzy znani i lubiani.
Przy okazji tego filmu zdałam sobie sprawę z tego, że jestem szczęściarą. Mam w gronie swoich znajomych nawet spore grono, które mogę nazywać PRZYJACIÓŁMI. Różny staż znajomości , różne okoliczności poznania się, różne sytuacje, które wiążą i pozwalają mi powiedzieć : "tak, przyjaźnimy się".
Szczęściara jestem ;-)
A jak Wam ten temat leży?  Czy wierzycie w prawdziwą przyjaźń?
Ja TAK :-)
 Przez lata znajomości moi przyjaciele wciąż sprawdzają się i mam nadzieję, że i ja nie zawodzę....

piątek, 6 stycznia 2017

Czytamy...

Postanowienia, postanowienia.....
Korzystając z wolnego dnia ( uroczo nie musieć wychodzić z domu) spędziłam dziś wiele godzin na czytaniu, odwiedzaniu moich  znajomych z sieci. Spokojnie czytałam zaległości blogowe, fejsowe i w różnych grupach społecznościowych.
 Wniosek, poza podsumowaniami z minionego Roku  i planami na Nowy 2017, o których to piszecie, bardzo dobitnie docierało do mnie, że mało czytam !!!!!
 Dziewczyny podziwiam Was, za "nie marnowanie" czasu. Tworzycie, macie rodziny, małe dzieci, jesteście gotowe na różne wyzwania i zabawy twórcze, no i duuuużo czytacie.
Szybko zrobiłam sobie rachunek sumienia w tym temacie. Uffff, nie jest tak całkiem źle.
 Ostatnio  zaczęłam regularniej odwiedzać bibliotekę i choć przynosząc pięć książek, trzy oddaję nieruszone, to i tak się cieszę.
 Mam tak, że kiedy tylko sięgam po książkę, najczęściej dopiero wieczorami, to zwyczajnie szybko zasypiam....
 Końcem roku przeczytałam nawet kilka książek.
 Bardzo podobała mi się książka "Drewniak".

Lekka, ciekawa w zamyśle, fajne wątki. Główna bohaterka, dziedziczy stary domek po nieznanym krewnym i w chwili kiedy go otrzymuje, zupełnie zmienia swoje życie, które do tej pory toczyło się właściwie pod dyktando oczekiwań innych.
Nie będę tu opisywać treści w szczegółach, sporo recenzji można znaleźć w sieci.
Ja należę do tych ,którym książka się podobała. Podobała do tego stopnia ,że wypożyczyłam  kolejną książkę tej autorki.
Polecam.